| W sparwie ferii zimowych |
|
|
|
|
prof. zw. dr hab. Michał Seweryński
Ferie zimowe w różnych terminach wprowadzono kilka lat temu, po to, aby uniknąć tłoku w górskich miejscowościach. Dzięki temu są też niższe ceny za noclegi, w wypożyczalniach sprzętu sportowego i za inne usługi turystyczne. Nie ma problemów z przepełnionymi pociągami, tłokiem na drogach, a także choćby ściskiem na nartostradach. Ponieważ górskie miejscowości nie są przepełnione, nie ma takich problemów z utrzymaniem porządku, także publicznego. Nie trzeba znacznie zwiększać policyjnej obsady. Powrót do ujednoliconego terminu ferii zimowych oznaczać będzie podniesienie cen za usługi nawet o 100 procent, tak jak to jest w okresie sylwestrowym. W rzeczywistości oznacza to nie tylko wyższe ceny wymuszone przez prawo popytu i podaży, ale także mniejszą dostępność do zimowego wypoczynku w górach, bo wiele rodzin zrezygnuje z wyjazdu z dziećmi na narty. Spory odsetek z braku możliwości wypoczynku w kraju wyjedzie za granicę, wydając pieniądze tam, a nie w Polsce. Straci biznes turystyczny, który znacznymi podwyżkami nie zrekompensuje wpływów, jakie gwarantowane są przez półtora miesiąca. Wzrośnie szara strefa. Wiele podmiotów działalność uruchamiać będzie często tylko na 2 tygodnie ferii. W efekcie oznacza to mniejsze wpływy do budżetu z tytuły podatku VAT i dochodowego, także ubezpieczeń społecznych. Naszym zdaniem połączenie ferii zimowych z przerwą świąteczną jest złym rozwiązaniem. To także ograniczy wpływy z biznesu turystycznego, który coraz lepiej radzi sobie na rynku międzynarodowym. Od kilku lat zaraz po nowym roku w polskie góry przyjeżdżają m.in. Rosjanie i Ukraińcy, aby tutaj spędzić prawosławne święta Bożego Narodzenia. Dzięki zróżnicowaniu terminów wysoki sezon w górach trwa od 24 grudnia do końca lutego. Można mnożyć powody organizacji ferii zimowych w różnych terminach i to nie tylko związane bezpośrednio z branżą turystyczną. Wystarczy podać, że tłok na nartostradach albo tłok na drogach dojazdowych do górskich miejscowości zwiększa zagrożenie wypadkami. To oznacza podniesienie kosztów leczenia, zwolnienia lekarskie i kolejne straty gospodarki narodowej i straty budżetu centralnego. Turystyka to najprężniej rozwijająca się gałąź gospodarki narodowej. Ujednolicenie terminów ferii zahamuje rozwój i zmniejszy wpływy do budżetu z wielu sektorów. Mamy nadzieję, że weźmie Pan pod uwagę nasze stanowisko.
Z poważaniem,
|


